ERA ERUDYTY
Wiedza wszechstronna, ugruntowana, szkołą wsparta dżentelmenowi zawsze dumą będzie. Lecz erudycja, cecha modna, rzadka i poszukiwana w towarzystwie przychodzi tylko wtedy, jeśli po prostu się tego chce. Oznacza ona chorobliwą ciekawość świata, nieustający głód informacji oraz doświadczeń wizualnych i zmysłowych. Erudyta bacznie obserwuje rzeczywistość. Kolekcjonuje fakty aby potem spontanicznie wypowiedzieć refleksję o życiu, sztuce albo polityce, która wgniecie ludzi w ziemię. Bum! On wie więcej. Skąd? Jak się tego nauczył? No właśnie, erudycja nie ma nic wspólnego z kuciem w szkole i kursami kreatywnego myślenia. Zresztą, jak twierdzi Stephen King kursy twórczego czegokolwiek to strata czasu. No chyba, że chcesz poznać dziewczynę. Literat i mistrz horroru na kursie twórczego pisania poznał żonę, a przyszłym dżentelmenom erudytom radzi (i my też): czytajcie i oglądajcie wszystko. Filmy i książki (te mądre i dla kontrastu te głupie), gazety, ulotki, napisy na murach, sztuki w teatrze i sztuki na talerzu, zdjęcia, ludzi, obrazy i wszystko, co wpadnie w pole widzenia lub nadaje się do powąchania i zjedzenia. A potem, we własnej głowie zróbcie z tym porządek i mówcie, tak żeby chciało się słuchać.
ROZMOWA
Niedawno światem wstrząsneła wiadomość o tym, że Larry King odchodzi z telewizji na zasłużoną emeryturę. I rozpętała się burzliwa dyskusja o końcu ery rozmówców -dżentelmenów. Otóż nie! Larry odszedł, znakiem tego miejsce wolne, można aplikować. Zanim jednak wyślesz cv do Ameryki, sprawdź co potrafisz. Kim jesteś w rozmowie? Dżentelmenem czy jąkałą, który nie kończy myśli, przerywa innym w środku zdania i (o zgrozo!) zerka pod stołem na wyświetlacz komórki. Jeśli jesteś dżentelmenem wiesz, że w prowadzeniu rozmów najbardziej ceniona jest umiejętność cierpliwego słuchania. Nawet jeśli mówiący nie ma wielkiego talentu w zestawianiu słów. Słuchaj go uważnie i ratuj w towarzystwie, jeśli zajdzie taka potrzeba. Nadchodzącą gafę lub niezręczność można przewidzieć. I to jedyny moment, w którym możesz przerwać mówiącemu, zmienić wątek rozmowy, zażartować i w ten sposób uchronić go przed towarzyską zagładą. Początkujący rozmówco, niestety nigdzie nie znajdziesz gotowego przepisu na dobrą konwersację. Dlatego doskonal swój warsztat ucząc się od mistrzów. Odpal więc na youtube rozmowy, które prowadzili: Larry King i James Lipton. To na dobry początek.
INSIDE czy OUTSIDE?
I teraz uwaga, dla wszystkich modowych purystów, wielbicieli Savile Row i szycia na miarę w ogóle: dżentelmen może, ale nie musi wyglądać. Owszem w garniturze za 5 tys. Euro wygrasz hello effect czyli zrobisz dobre wrażenie w towarzystwie zanim postawisz pierwszą kropkę w zdaniu. Jednak w życiu jak w biznesie liczy się long term relationship. W tej sytuacji buty z krokodylej skóry schodzą na dalszy plan. Dlatego nikt nie nazywa obciachem podartych tenisówek Stinga, który przecież mógłby kupić sobie buty razem z szewcem i jego żoną w pudełku. A Daniel Day Lewis? Ten umysłem i sercem brytyjski dżentelmen jeśli akurat nie wychodzi na scenę po odbiór Oscara, udziela wywiadów ubrany prywatnie mniej więcej tak: za duża, pognieciona marynarka założona na pogniecioną i spraną koszulę, szalik owinięty wokół szyi i spodnie – bardzo bezkształtne. Choć wygląda jak świr wygłaszający monolog w tramwaju to mówi mądrze i tak pięknie, że Oprah Winfrey przerywa mu co chwilę krzycząc w stronę publiczności: dziewczyny, jaki on jest słodki, prawda? I tu panowie można już tylko odkrzyknąć: taaak!
EKSHIBICJONIZM - NICHT NICHT
Są w świecie zjawiska, którym dżentelmen powinien się konsekwentnie opierać. I jednym z nich, a w zasadzie numero uno jest wszechobecny ekshibicjonizm internetowy. Rozgrzebywanie spraw intymnych na jakimkolwiek forum publicum nie jest w dobrym guście. Pisanie na facebooku o tym, że dziewczyna rzuciła, że zatrucie alkoholem wystąpiło, że szef śmierdzi kozą jest po prostu beznadziejne. A jeśli wierzyć założycielom Wikileaks każde słowo, które wystukasz na klawiaturze i enterem poślesz w świat, zostaje w sieci już na zawsze. W tej sytuacji dzielenie się z potomnością zdaniami stanowi poważne wyzwanie dla dżentelmena artysty, który tworzy na podstawie własnych obserwacji. Mierz wysoko, a jeśli potrzebujesz inspiracji niech to będzie nawet sam Tadeusz Konwicki i jego całkowicie autobiograficzna (nie ekshibicjonistyczna) twórczość. Pisz i wypowiadaj myśli, które mają znaczenie, dla ciebie i ewentualnych odbiorców. Doświadczenia, nawet te codzienne z pozoru szare można przekuć w dobrą historyjkę, żart, refleksję. Pamiętaj o tym pisząc kolejnego esemesa.
LA PASSION
Pasja, hobby, dziedzina, w której jesteś mistrzem. Umówmy się: to jest super sexy. Idąc dalej za słowami świętego Augustyna: ten, kto zatraca się w namiętności mniej traci niż ten, kto swą namiętność stracił. Święty miał na myśli bardziej wzniosłe sprawy, ale my z rozmysłem sprowadzimy to do gry w golfa, windsurfigu, biegania i innych dyscyplin, w których jesteś dobry. Dżentelmen dostarcza bodźców swojej psyche na równi z physis po to, aby zachować młodość ciała i umysłu na zawsze. Wszelkie dane naukowe wskazują na to, że ten, kto ćwiczy ciało jednocześnie ćwiczy umysł, rozwija więc inteligencję i uwaga: starzeje się wolniej niż nie ćwiczący rówieśnicy. Weźmy za przykład choćby jogging. Niby proste bieganie a buduje świadomość ciała, dostarcza szczęściodajnych endorfin i przywraca dystans między pracą a czasem prywatnym. I o ten dystans tu właśnie chodzi. Jeśli praca jest jednocześnie twoją pasją, to masz wyjątkowe szczęście. Jeśli nie – ćwicz!
NA BONDA
Dżentelmena można poznać po tym jak kończy, ale tym razem przyjrzyjmy się w jakim stylu zaczyna. Początek znajomości z kobietą może być dwojaki: uwłaczający godności damy lub błyskotliwy i zapamiętany przez nią na długo. Może się zdarzyć, że na zawsze. Teksty: jak się bawisz? lub inny klasyk gatunku: bolało?...jak spadłaś z nieba? – zostaw panom w dresach i etatowym ćmom barowym. Jeśli chcesz wiedzieć jak zacząć znajomość inteligentnie i z wykopem wróć do punktu nr. 1. Owszem możesz wykupić semestr w szkole podrywania, którą znajdziesz w każdym większym mieście. Jednak w tak delikatnej sytuacji dżentelmen erudyta skorzysta z własnej wiedzy i popisze się inwencją twórczą. Tak jak James Bond, któremu teksty podrzucał Ian Fleming (do cholery, czy wszyscy dżentelmeni to Brytyjczycy?!). Choć każdy James był mistrzem flirtu to my wybieramy teksty Bonda z czasów Seana Connery. Agent zawsze tajemniczy, uważny obserwator i mistrz ciętej riposty nawet kiedy podrywał prosto z mostu, miało to swój urok. Ot choćby:
Bond: Who are you?
Pussy Galore: My name is Pussy Galore
Bond: (pauzuje) I must be dreaming.
NIE NISZCZYĆ LUDZI
Żyjemy w czasach, w których każdy może publicznie oberwać boleśnie z liścia. I to nie pięść stanowi zagrożenie a słowo oceny, po którym jedni wstają i idą dalej a inni leżą ciężko ranni, psom na pożarcie wystawieni. Co w takich sytuacjach robi nowoczesny rycerz? Przede wszystkim nie rani, nie zostawia boleśnie słowem ugodzonych i nie bierze w niewolę. Bo wielką sztuką krytyka jest. I trudną, a od krytykującego wymaga się nie tylko erudycji lecz przede wszystkim wiedzy dogłębnej w temacie i osobie, którą ocenia. Dlatego zanim powiesz: on, ona, to jest beznadziejne, miarkuj się. Rozważ czy wiesz wszystko i na pewno. Jeśli kieruje tobą zazdrość lub chwilowy wkurw po prostu nabierz powietrza, zrób wydech i bez emocji oceniaj dalej. Najlepiej merytorycznie, argumentując dlaczego i co konkretnie się nie podoba. To w jakim stylu wystawiasz ocenę innym odsłania prawdę o tym jak myślisz i jakim jesteś człowiekiem. A co z tymi co w szafie ukryci? Trupom i wrogom najlepiej robić to co radził Oscar Wilde: wybaczać, nic ich bardziej nie rozwścieczy.
ZRÓB WSPOMNIENIE
Sprawa wydaje się prosta. Wystarczy celebrować chwile aby potem je wspominać. Wilgoć pod powiekami, uśmiech czy przyspieszone bicie serca, lubisz to czuć. Inni też. Więc rób wspomnienia. Ktoś musi odwalać czarną robotę i dbać o warunki, które ułatwiają powstawanie powyższych. Nawet akcja spontan wymaga pierwszej myśli, gestu albo ruszenia się z kanapy. Dżentelmenowi się chce. Zawsze. Dlatego nawet zwykły, zimowy wieczór w domu zamieni we wspomnienie. W wersji wysokobudżetowej: zamówisz do domu masażystów ayurwedyjskich: dla siebie i ukochanej. Wersja low budget i ta podoba nam się bardziej: kupujesz płótno (pytaj w sklepach dla plastyków o podobrazie), zestaw farb, dwa pędzle plus butelka wina (ok. 80 zł). Niezależnie od talentu obojga, powstanie dzieło sentymentalne. I cyk, jest wspomnienie. Cecha wymagana w przypadku wspomnień grupowych to odwaga i chęć podejmowania ryzyka. Przykład: wyjazd z przyjaciółmi na zorganizowany wypoczynek do Egiptu. Jeśli już się zdarzy, że wylądujesz w Hurgadzie nad basenem, sabotuj wycieczkę. Wyciągaj ich z hotelu na pustynię, ładuj się do chaty beduinom. Rób wszystko, tylko nie przywoź nudy. Nuda to twój wróg. Zabij ją.
WARTOŚCI
Honor i duma. Słowa te winieneś regularnie odkurzać, pielęgnować i pozbawiać smrodku stęchlizny. Zawierają bowiem cały zestaw zasad, którymi współczesny rycerz kierować się musi. Co odważniejsi mogą swierdzić, że w nich mieści się cała definicja dżentelmena. Dlatego zamiast zostawiać honor i dumę na czasy wojny lub innego kataklizmu włącz je do codziennego słownika i stosuj w sytuacjach nawet z pozoru błahych. No może wyłączając tę z anegdoty o rosyjskim oficerze, który w towarzystwie dam i dżentelmenów z arystokracji głośno puścił bąka. Oficer wstał, przeprosił wszystkich, a potem wyszedł i popełnił samobójstwo.







