Najnowsze artykuły

Polecane wideo

 

Viva Espana!

17.09.2010 16:09

Viva Espana!
Jagna wraca do nas po wakacjach wypoczęta i z masą nowych pomysłów! Na początek dzieli się z nami wakacyjnymi spostrzeżeniami z Hiszpanii.

Powiedz, jakie są różnice między stylem ubierania się Hiszpanek i Polek?

 

- słyszałam to pytanie za każdym razem, gdy mówiłam w Hiszpanii, że interesuję się modą. I za każdym razem odpowiadałam inaczej. Im więcej bowiem o tym myślałam, im dokładniej przyglądałam się mijającym mnie ludziom, tym bardziej przekonywałam się, jak dużo zmieniło się na polskich (a przynajmniej warszawskich) ulicach od czasu, gdy ostatni raz pojechałam do Hiszpanii dwa lata temu.

Kiedyś odpowiedź na to pytanie była prosta: Polki noszą mniej kolorów. Nawet w lecie zamiast żółci, czerwieni, błękitów wybierałyśmy ciemne brązy czy - co powodowało, że naprawdę współczułam mijającym mnie w pełnym słońcu ludziom - czernie. Dzisiaj mocne kolory na polskich ulicach to nic wyjątkowego. Jedyne, co różni nas od Hiszpanek to, że w 9 przypadkach na 10 łączymy wyraziste barwy nie ze sobą nawzajem, tylko z tymi neutralnymi.

 

Gdy ostatniej zimy do mojego płaszcza w odcieniu fuksji zakładałam ogniście czerwone rękawiczki i szal, zdarzało mi się słyszeć uszczypliwe komentarze na ulicy od zupełnie obcych osób. Tymczasem w Hiszpanii nawet najbardziej kontrastowe zestawy i wzory nie wzbudzają żadnych emocji.

 

No ale czy można się spodziewać czegoś innego? W końcu to ojczyzna takich marek jak Desigual czy Custo Barcelona, dla których połączenie fioletu i czerwieni z miętową zielenią uchodzi za tak klasyczne, jak duet czerni i bieli.

Poza tym nie zauważyłam większych różnic w stylu między młodym pokoleniem Hiszpanek i Polek. Niezbędnik modnej dziewczyny tego lata w obu krajach był mniej więcej taki sam: beżowe lekko zwężane ku dołowi spodnie, dżinsowe szorty, t-shirty w marynarskie paski, błękitne koszule, wayfarery… Owszem, Hiszpanki mają trochę więcej stylowych butików, w których mogą się zaopatrzyć we wszystkie możliwe must-have'y sezonu, ale przecież i w Polsce nie brakuje sklepów Zary, Massimo Dutti, Pull & Bear oraz innych marek należących do hiszpańskiego Inditexu, jednego z głównych graczy na rynku modowych sieciówek.

Łatwiej dostrzec różnice w sposobach ubierania się kobiet w średnim wieku i starszych z obu krajów. W Polsce przedstawicielki tej grupy często albo nie umieją wyzwolić się z przekonania, że muszą wyglądać "odpowiednio" (czytaj: poważnie) i za szczyt elegancji uważają sztywną szarą garsonkę, albo się po prostu zaniedbują. Tymczasem ich hiszpańskie rówieśniczki nie wyjdą z domu bez idealnie ułożonej fryzury (nie bez powodu prawie za każdym rogiem można tam znaleźć zakład fryzjerski, co niezmiennie wprawiało moją znajomą Francuzkę w ogromne zdziwienie) oraz szykownego, ale dobranego z większą fantazją (z wyczuciem?) stroju. Dużą popularnością cieszy się wśród Hiszpanek chociażby luźna sukienka o kroju litery A, której chyba nigdy nie widziałam na Polkach po czterdziestce, a która - jak przekonałam się obserwując mieszkanki Półwyspu Iberyjskiego - świetnie ukrywa niedostatki figury. Dlatego zapraszam Panie do Hiszpanii - w końcu po co się podróżuje, jeżeli nie po to by podglądać styl życia i kulturę w innych krajach oraz "ściągać" ciekawe lub przydatne rozwiązania i zwyczaje? A w Hiszpanii naprawdę jest co podpatrywać …

A oto kilka hiszpańskich marek, które warto znać:

Custo Barcelona , które pokazało swoją nową kolekcję podczas nowojorskiego tygodnia mody.

Kling - młoda (powstała w 2004 roku) firma z ubraniami w stylu indie.

Skunkfunk - hasło "we want people do funk" wyjaśnia wszystko.

Sfera - chce konkurować z Zarą. W tym sezonie stawia między innymi na piórka Sonii Rykiel i nową kobiecość Phoebe Philo.

Uterque - najbardziej wyrafinowany członek rodziny Inditexu, jeszcze nieobecny w Polsce. Miejmy nadzieję, że niedługo do nas zawita :)


Komentarze