Wielu moich znajomych uważa, że nie ma nic gorszego, niż właśnie pakowanie się. Co wziąć, co zostawić? Ile sztuk bluzek, ile par butów? Nie wszyscy możemy w końcu brać przykład z Anny della Russo, która wybierając się nawet w krótką podróż zawsze bierze ze sobą dwie walizki plus torbę bagażu podręcznego i z rozbrajającą szczerością przyznaje, że wielu ze spakowanych rzeczy w ogóle nie zakłada. Ona może sobie pozwolić i na opłaty lotniskowe za nadbagaż, i na limuzynę wożącą za nią jej walizki. Większość z nas nie ma jednak tyle szczęścia. Dlatego nie pozostaje nam nic innego, niż szukanie złotego środka pomiędzy niechęcią do ciężkiego bagażu i chęcią wzięcia wszystkich (nie)potrzebnych rzeczy. I choć pakowanie może być męczące a nawet irytujące, warto pamiętać, że to także bardzo pouczające zajęcie. Nie chodzi tu nawet o "pokaż mi, co masz w walizce, a powiem ci kim jesteś" rodem z rubryk psychologicznych w wydaniu pism kobiecych, ale o coś odrobinę dla nas przydatniejszego. Pakowanie się stanowi bowiem idealną podstawę do porządków w szafie. Zastanawiasz się, jakich ubrań naprawdę potrzebujesz i które rzeczywiście nosisz? Selekcjonując rzeczy do torby podróżnej zazwyczaj w pierwszej kolejności bierze się te niezbędne, jak kostium kąpielowy nad morze czy ciepłe swetry na wypad w góry na narty, a w drugiej - te, które lubimy. Jeżeli więc już od dwóch lat nie zdecydowałaś się wziąć ze sobą na wyjazd tego t-shirtu w dziwne wzorki, który leży na dnie szuflady, to nie oszukujmy się: zapewne nigdy go nie założysz. Lepiej go oddać lub zabrać do przerobienia do krawca. To mój sprawdzony sposób na odsiewanie plew od ziaren w garderobie; czasem już w trakcie pakowania się odkładam rzeczy do "podania dalej" podczas następnego swapu.
Jedna z amerykańskich dziennikarek mody stwierdziła kiedyś, że współcześnie każdy z nas ma tyle osobowości, ile strojów w szafie. Oczywiście to pewne uproszczenie, jednak nie można mu całkowicie odmówić racji. Przekonałam się o tym właśnie podczas pakowania walizki do Hiszpanii. Ponieważ jest to mój pierwszy zupełnie samotny, "poważny" wyjazd, z dużą atencją wybierałam ubrania, które wzięłam ze sobą. Dokonując selekcji brałam pod uwagę nie tylko to, czy wszystko do wszystkiego pasuje, czy dobrze leży, czy ładnie wygląda, ale też jakie sprawia wrażenie. Próbowałam sobie wyobrazić, w jakich okolicznościach mogłabym założyć dany zestaw, a także co pomyślałabym o osobie, która nosiłaby takie rzeczy. Szybko okazało się, że choć w mojej szafie króluje kilka motywów przewodnich łączących stylistykę wszystkich ubrań w spójną całość, to poszczególne bluzki, sukienki czy buty mają bardzo różnorodne charaktery. W zależności od tego, co spakuję do walizki, mogę więc być dziewczyną rockmana, kolorowym ptakiem lub minimalistką (i wszystko to dobierając do tych samych spodni różne tuniki). Cóż za doskonały przykład na płynność tożsamości w świecie ponowoczesnym... ;)
Chcesz wiedzieć więcej? Sprawdź:
Anna Dello Russo uczy nas, jak się pakować w filmiku New York Times
Dwie zupełnie inne listy zasad, jak się pakować - pierwsza została stworzona dla Wall Street Journal przez inżyniera, zwolennika podróżowania z jedną walizką; drugą ułożyła dla Elle Canada lifestylowa dziennikarka.










