Co łączy wielkie domy mody i popularne filmy? Sequele. W pierwszej połowie XX wieku nie oczekiwano od marki, by przeżyła własnego założyciela. Uważano, że swoistą kontynuację pracy mistrza stanowią kolekcje jego uczniów. Po prostu naturalny stan rzeczy: starzy odchodzą, nadchodzą młodzi. Jednak już pod koniec lat 50. reguła ta przestała być tak oczywista, a dzisiaj jej stosowanie wydaje się być wręcz nie do pomyślenia. Mamy więc Diora V, Valentino III, a od niedawna także Alexandra McQueena II.
Poza tym podtrzymywanie istnienia marki daje możliwość zabłyśnięcia utalentowanym projektantom. Często to dla nich jedyna okazja na zdobycie pieniędzy i międzynarodowego rozgłosu. Nie dajcie się jednak zwieźć – marka pod ich rządami rzadko ma dużo wspólnego z marką prowadzoną przez założyciela. Nawet jeżeli w każdej kolekcji szafują znakami charakterystycznymi projektów poprzednika, to i tak nadają im inny charakter. Wystarczy spojrzeć na ubrania przygotowane dla Chanel przez Karla Lagerfelda, stanowiące czasem wręcz parodie kreacji autorstwa Madamoiselle. Trudno jednak nie zgodzić się z niemieckim projektantem, który odpierając zarzuty krytyków, że widząc jego kolekcje „Chanel przewraca się w grobie”, stwierdził: „Gwałtowna reakcja to reakcja. Brak reakcji to śmierć”. Odgrzewanie ciągle tych samych rozwiązań powoduje bowiem, że przestaje się docierać do młodszej publiki i zostają tylko wierni klienci, umierający w końcu wraz ze swoim ukochanym domem mody.
Czy istnieje zatem jakiś dobry przepis na kontynuowanie pracy przebywającego na emeryturze lub zmarłego projektanta? Najlepiej chyba zastosować się do słów Nicolasa Ghesquière’a (przy czym jest to tak naprawdę rada dla wszystkich kreatorów, nie tylko tych pracujących pod cudzym nazwiskiem), który zapytany o inspirowanie się kolekcjami Cristobala Balenciagi odpowiedział: „najważniejsze to popatrzeć i jak najszybciej o nich zapomnieć, żeby za bardzo się nimi nie sugerować”.
Chcesz wiedzieć więcej? Sprawdź:
Archiwum Metropolitan Museum of Art, gdzie znajdziesz dużo zdjęć ubrań autorstwa różnych projektantów oraz wiele interesujących artykułów o historii mody.
Interaktywną linię czasu prezentującą rozwój domów mody na stronie wystawy „The Golden Age of Couture” V&A Museum.










