Polecane artykuły

Najnowsze artykuły

Od minimalizmu do neo-burżujki

21.01.2011 11:01

Od minimalizmu do neo-burżujki
Moda musi się zmieniać, aby żyć. Nawet bliska nam moda lat 2000 przechodzi już powoli do historii... Aby uzmysłowić, jaką drogę pokonali kreatorzy od początków Pret-à-Porter do dzisiaj, Muzeum Sztuk Dekoracyjnych w Paryżu urządziło wystawę „Idealna historia mody współczesnej” w dwóch odsłonach.


Pierwsza  część retrospektywy (zakończona w październiku) przypomniała  lata 1970 i 1980, obecna (czynna do maja przyszłego roku) pokazuje  dekady  1990 i 2000 .

Kurator wystawy, Olivier Saillard – historyk mody miał  trudny wybór, żeby  ze światowej czołówki  wyselekcjonować  kilkudziesięciu najbardziej znaczących kreatorów, pokazać ich styl , zilustrować główne trendy i nowatorstwo .W sumie  oglądamy  150 emblematycznych modeli  i fragmenty pokazów z wybiegów na video z ostatniego dwudziestolecia.

Co przerabialiśmy  w modzie w tym czasie?  Po okresie hippiesowskim lat 70-tych  i superwomen lat 80-tych, ostatnia dekada XX wieku  przyniosła radykalną zmianę stylu. Zapanował  trend minimalistyczny, w którym obowiązywała   prostota form, oczyszczenie  z  ozdób, neutralne  kolory. Wśród licznych wyznawców minimalizmu sztandarowymi kreatorami  byli  Helmut LangJil Sander. W latach 1990-tych zaczęło być głośno  o tzw. „szkole belgijskiej”  z Ann Demeulemeester, Dries Van Notenem, Véronique Branquinho i Martinem Margielą   na czele; ci zbuntowani  młodzi projektanci z dyplomem  akademii w Anvers   zapoczątkowali modę konceptualną  oraz  dekonstrukcję ubrania.

Jednocześnie trumf święcili Japończycy: Rei Kawabuko -kreatorka marki Comme des Garçons, Issey Miyake ze swoimi plisami „pleat please” i  wizjonerski  Yohji Yamamoto.

Na przeciwnym biegunie znaleźli się prowokacyjni Anglicy  – Vivienne Westwood, John Galliano ( dla  Diora i jako twórca własnej marki) oraz  Alexander McQueen ( najpierw u Givenchy, następnie pod własnym szyldem). Zadziwiał pomysłowością Jean-Paul Gaultier, „enfant terrible” francuskiej mody, który  zawsze traktuje ubranie z humorem i bawi się mieszaniem gatunków. Pupilkiem  świata mody  stał   się także Hussein Chalayan, projektant  o turecko-cypryjskich korzeniach osiadły w Londynie,którego spektakularne kreacje przypominają dzieła plastyczne. Swoje apogeum przeżywał   Christian Lacroix, niezrównany  kolorysta   miksujący kultury i epoki.

Dzięki Karlowi Lagerfeldowi, który  z niewyczerpaną wyobraźnią przerabia  i uwspółcześnia chanelowskie  kody , marka Chanel  znalazła się na topie.Swoją „złotą epokę” przeżywała również marka Gucci za sprawą  genialnego dyrektora artystycznego – Toma Forda, który potrafił połączyć kreację z  marketingiem. No i oczywiście, fenomenem  dekady lat 90-tych  była  Prada: stara rodzinna włoska firma  pod rządami Miucci Prada stała się niesłychanie trendy ,o  stylowe ciuchy  w beżowo –zielone ciapki biły się wszystkie fashion victims. 

Przełom XX i XXI  wieku upłynął  w stylu  porno szyk i logomanii. Obnoszenie się z markowym logo i snobowanie na marki  było na porządku dziennym  i  spowodowało eksplozję podróbek. Wstrząs nastąpił  po tragedii  11 września 2001 roku ,wypadki polityczne odbiły się również w świecie mody spadkiem optymizmu. Do tego następnie  dołączył   kryzys finansowy, hamując  euforię konsumpcji. W sumie moda ostatniej dekady spoważniała,  stała się bardziej dyskretna i ekonomiczna, pozbyła  arogancji i bling-bling na pokaz, zaczęła liczyć się z ekologią. 

Na horyzoncie pojawiły się nowe gwiazdy, jak Nicolas Ghesquière u Balenciagi  czy Alber Elbaz u Lanvin – ci pełni inwencji  kreatorzy absolutnie  zmodernizowali tradycyjne francuskie domy mody ,wprowadzając je na top-listę. Odkryciem okazał się też Marc Jacobs jako dyrektor artystyczny Louis Vuittona, który wylansował  ( i to z jakim sukcesem!) Pret-à-Porter oraz dodatki w tej starej kaletniczej marce.

Nie da się ukryć, że moda ciągle zezuje w przeszłość, inspirując się minionymi  stylami : a to latami 50-tymi, a to 60-tymi, 70-tymi, 80-tymi....Chociaż nawroty nigdy nie będą dosłowne. Nie tak dawno jeszcze modnie było ubierać się na „szykowną hipiskę”, ostatnio zapanował trend  „szykownej burżujki” lub „grzecznej licealistki”. Ale już widać oznaki powrotu do minimalizmu. Czyżby kreatorzy chcieli zacisnąć pasa?


Komentarze