Whaletone widzieliśmy już prawie wszędzie - w telewizji, prasie, internecie. Ale nigdy na żywo. Nawet najładniejsze zdjęcie nie zastąpi możliwości dotknięcia i obejrzenia przedmiotu z bliska. No i oczywiście usłyszenia. Dlatego Robert Majkut postanowił połączyć przyjemne z pożytecznym. W dniu swoich czterdziestych urodzin (jeszcze raz życzymy 100 lat!) zorganizował pierwszą w Polsce prezentację wielorybiego fortepianu.
Pierwsze pytanie, które zadałem po otrzymaniu zaproszenia: jaki jest dresscode imprezy? Wydarzenie miało charakter dość formalny, dlatego spodziewałem, że będzie obowiązywał tradycyjny "Black Tie", ale spotkało mnie bardzo miłe zaskoczenie. Okazało się, że wieczór upłynie pod hasłem "Black&Blue". Muszę przyznać, że goście stanęli na wysokości zadania. Szczególnie panie, które bardzo ciekawie łączyły koktajlowe sukienki z kolorowymi dodatkami. Atmosfera była bardzo niezobowiązująca. Czas upływał nam na słuchaniu koncertów i plotkowaniu przy pysznych drinkach z koniakiem Hennessy. Na Whaletone zagrał Krzysztofa Dys, akompaniował mu na saksofonie Maciej „Kocin” Kociński. Specjalny koncert dała też Gaba Kulka. Zwieńczeniem części artystycznej był spektakularny występ sopranistki Izabeli Kopeć, która razem z luksemburską pianistką, Beatą Szałwińską wykonały pieśń Astora Piazzolli. Bardziej na luzie i o wiele bardziej do tańca zagrał DJ Trent.
Impreza odbyła się w środę, dlatego nie mogliśmy zostać zbyt długo. Gdy w okolicach północy opuszczaliśmy studio, parkiet powoli się zapełniał. Ciekawe, do której trwała zabawa. Jeżeli macie ochotę obejrzeć Whaletone z bliska (a warto!) do końca lipca możecie zajrzeć na ulicy Nowolipki 28 B w godzinach od 11:00 do 19:00 (w tygodniu) i od 11:00 do 15:00 (w weekendy). My chyba jeszcze raz wpadniemy do Studia 3F. Doskonałego designu nigdy za wiele.
Zdjęcia - Łukasz Widziszowski

















