Najnowsze galerie

Polecane wideo

Podsumowanie 2011: trendy

30.12.2011 16:12

Podsumowanie 2011: trendy
Z wybiegów, z czerwonego dywanu i z ulicy. Te widoczne gołym okiem i te nieco mniej oczywiste. Przypominamy najważniejsze trendy roku i przewidujemy, które z nich mają szansę przetrwać.

Krótkotrwałych mód mieliśmy mnóstwo, ale tylko niektóre z nich przyjęły się poza wybiegami i przetrwały więcej niż jeden sezon. Nie sposób wybrać koloru roku, bo na czasie były prawie wszystkie - od mocnego bordo i słonecznej żółci, poprzez stonowaną musztardę i wiecznie zielony błękit, po klasykę klasyki, czyli barwy neutralne. Nie zauważyliśmy też dominującej dekady; przewinęły się i luz lat 70., i inspiracje Mad Men, i czasy II Wojny Światowej, i chanelowska klasyka, a nawet epoka wiktoriańska. Jednak zobaczyliśmy kilka wyraźnych tendencji, które prezentujemy poniżej. Klikajcie w linki, jeśli chcecie je sobie przypomnieć.

Kolorowa blokada

blokadaWiosna-lato: Missoni i Prada, jesień-zima: Blugirl i Bottega Veneta

Nie, nie będziemy pisać o zamieszkach 11 listopada. Mamy na myśli color blocking - supermodny w 2011 roku termin, który jeszcze nie doczekał się sensownego odpowiednika w języku polskim. Czytaliśmy o blokach koloru, modułach kolorystycznych, blokowaniu kolorami i tym podobnych, niestety mało chwytliwych, określeniach, które mają oznaczać łączenie kontrastujących ze sobą barw. Przez ostatnich 12 miesięcy color blocking przybierał różne oblicza: raz pojawiał się w postaci geometrycznych kształtów na materiale, innym razem - zestawionych ze sobą gładkich ubrań w różnych odcieniach; czasem blokowały się neony, a czasem czerń z bielą. Kiedy przyglądamy się kolekcjom na nadchodzący sezon, widzimy, że zabawa kolorami jeszcze nie znudziła się projektantom. Nam też nie! A więc: blokowaliśmy, blokujemy i blokować będziemy.

Dziewczęcy chłopak, męska kobieta

androgynytrend Wiosenny numer Fashion Magazine, Lea T na okładce Love, Andrej Pejic na pokazie Jeremy'ego Scotta.

Czasownik roku: androgyniczny. Drugie miejsce przyznajemy jego synonimowi unisex, który ma tę zaletę, że, nie zmieniając formy, może być i rodzaju męskiego, i żeńskiego. Podobnie jak Andrej Pejic, jeden z najbardziej rozchwytywanych ostatnio modeli, co najmniej równie często wcielający się w rolę modelki. W maju niemałe poruszenie wywołał magazyn FMH, umieszczając dwudziestolatka na liście 100 najgorętszych kobiet świata. Nie załapała się na nią Lea T, brazylijska transseksualistka, która pojawiła się w kampanii Givenchy i na kilku okładkach. Typ urody chłopczycy w ogóle święcił triumfy na światowych wybiegach, wystarczy wspomnieć chociażby niekończące się sukcesy Freji (która, naszym zdaniem, spokojnie mogłaby grać Lisbeth Salander). Tendencję do mieszania cech dwóch płci zauważyliśmy też w samych ubraniach - kobiety dumnie prezentowały garnitury, Kanye West chętnie czerpał z damskich kolekcji, a Jared Leto publicznie pokazywał się w spódnicy.

Różowa głowa

pinkhairLady Gaga na okładce Harper's Bazaar, pokaz Topshop Unique, Katy Perry, Charlotte Free 

Katy Perry, Nicki Minaj, Carrie Underwood, Lady Gaga, Fearne Cotton, Sienna Miller, Lily Allen, Dianna Agron (czyli Quinn Fabray z Glee), Britney Spears... Na pewno kogoś pominęliśmy. Wszystkie te gwiazdy łączy oczywiście to, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy przynajmniej raz były widziane z włosami pofarbowanymi na słodki róż. Niektóre zdecydowały się tylko na koloryzację pasemek, podążając za modą na ombre hair, inne zafundowały sobie efekt różowego hełmu. W końcu trend przyjął się nawet na wybiegach - pasma w kolorze fuksji zauważyliśmy m.in. u Jeremy'ego Scotta, Prabala Gurunga i Charlotte Ronson, często na głowie świeżej twarzy agencji IMG Models, różowowłosej Charlotte Free. Przez chwilę ta cukierkowa moda wydawała nam się urocza i zabawna, ale powoli zaczyna nas mdlić od nadmiaru słodyczy. W przyszłym roku przewidujemy powrót do bardziej naturalnych odcieni.

Neologizm roku: flatformy 

flatformyGóra: Prada i Chanel, dół: Michael Kors i Fendi

Niemal co roku modowy słownik wzbogaca się o nowy wyraz, najczęściej powstały z dwóch istniejących wcześniej. Niektóre z nich szybko wychodzą z użycia, inne się upowszechniają - wciąż pamiętamy hit 2010, czyli jegginsy. Tej wiosny zaserwowano nam płaskie koturny, przez amerykańską prasę ochrzczone słowem flatforms - na szczęście, w przeciwieństwie do color blocking, łatwym do spolszczenia. Ich zalety? Dodają nogom centymetrów, nie narażając kobiety na upadek i obciążenie kręgosłupa. Wady? Nie mają w sobie nic z delikatności i zmysłowości eleganckiej szpilki. Jesienią widzieliśmy ich już zdecydowanie mniej. Wolimy wybierać pomiędzy pięknem a wygodą, niż silić się na trudny kompromis.

 Trend roku: koronka

laceisthewordWiosna-lato u Dolce&Gabbany, jesień-zima u Diora, przyszły rok u Oscara de la Renty

Koronę najważniejszej tendencji 2011 przyznajemy... koronce.  Królowała w kolekcjach zarówno letnich, jak i zimowych, a również w haute couture (pamiętacie obłędne kreacje Givenchy?). Zachwyciła gwiazdy, które najpierw rzuciły się na wiosenno-letnie propozycje Dolce&Gabbany, a ostatnio pokochały propozycje marki Louis Vuitton. Być może na rozpowszechnienie tego trendu miał wpływ letni wysyp ślubów, a przede wszystkim wspaniała kreacja, w której sakramentalne "tak" powiedziała Kate Middleton. Jedno jest pewne: koronka jeszcze długo będzie trendem numer jeden, czy to przed ołtarzem, na czerwonym dywanie, na fashion weekach, czy w sieciówkach i na ulicy.

Zobaczcie też nasze podsumowania kampanii reklamowych i dokonań marek!


Komentarze