Ma 21 lat, 190 cm wzrostu i... 65 tysięcy "like'ów" na Facebooku. Jest więc najbardziej lubianym po Andreju i jednym z bardzo nielicznych modeli, których rozpoznaje znaczna część gimnazjalistek. A także prawdopodobnie jedynym, którego zdjęciami zachwycają się użytkownicy Kwejka i forów dla młodzieży.
Francisco dla Diora i Lacoste
Ale sukcesy Francisco nie kończą się na internetowych podbojach. Jako numer 16 w rankingu models.com, Lachowski naprawdę ma się czym pochwalić. Urodzony w brazylijskiej Kurytybie, w wieku 17 lat wygrał międzynarodowy konkurs, zorganizowany przez agencję Ford. Wkrótce później podpisał kontrakt na wyłączność z Diorem. W kampanii marki na jesień 2009 wystąpił w samej bieliźnie, eksponując posągowy "sześciopak". Zdjęcie błyskawicznie obiegło internet i tak rozpoczęła się kariera Brazylijczyka - i ta wirtualna, i ta w realu. Od tego czasu chłopak brał udział w pokazach wszystkich najważniejszych projektantów, pojawił się na okładce L'Officiel, w edytorialach m.in Vogue'a i GQ oraz w reklamach takich marek, jak Armani Exchange, Benetton i Dsquared.
W magazynach Fiasco i Slurp
Dlaczego to akurat jego, a nie któregoś z kilku tuzinów innych top modeli, wybrała sobie na idola cała armia nastolatek? Ze swoją słodką, dziecięcą, nawet nieco androgyniczną twarzą, wydatnymi ustami, wyrazistymi brwiami, niewinnym spojrzeniem, topiącym lód uśmiechem i wysportowanym ciałem Francisco jest jak dojrzalsza, o niebo seksowniejsza i bardziej skromna wersja Justina Biebera. Wygląda na to, że młode pokolenie przepada za uroczymi chłopcami...
Obecnie, ku nieukrywanemu niezadowoleniu fanek, Lachowski mieszka w Londynie ze swoją ukochaną. W chwilach wolnych od wybiegu i pozowania słucha Boba Marleya, surfuje (nie tylko w sieci) i, rzecz jasna, imprezuje. Ale do pracy ma podejście jak najbardziej poważne.
...i na okładkach
Na najczęściej zadawane mu pytanie: Co się robi, żeby mieć takie muskuły? model ma jedną odpowiedź: nie wiem. Deklaruje, że rzadko chodzi na siłownię i po prostu miał szczęście urodzić się z całkiem niezłym (naszym zdaniem: godnym greckiego boga) ciałem. Być może domieszka biało-czerwonych genów ma tu coś do rzeczy. Tak, nazwisko nie myli, ojciec Franka jest Polakiem!







